Na scenie rozlała się namiętność – gęsta i niepokojąca. Kobiecy ogień napędzał spektakl z bezwzględną konsekwencją, a uległość – także męska – stawała się jego cichym, lecz nieodwracalnym dopełnieniem. To wszystko zaserwowali nam aktorzy Teatr Krzywa Scena. Nic dziwnego, że spektakl dozwolony był tylko dla widzów pełnoletnich.
Wyobraźnia reż Tatiany Malinowskiej-Tyszkiewicz po raz kolejny potwierdziła jej ogromną odwagę i artystyczną bezkompromisowość. To jej teatr, który nie prosi o uwagę – on ją bierze. Osobnego uznania wymaga bardzo sugestywna scenografia autorstwa stargardzkiego artysty Piotra Kosmala.
Finał przyniósł długie brawa dla całego zespołu i samej reżyserki. To wyraźny sygnał, że Teatr Krzywa Scena nie tylko utrzymuje wysoki poziom – on konsekwentnie pnie się coraz wyżej. Gratulujemy! Do zobaczenia na kolejnych spektaklach!

Foto: Maciej Dura-Pomarański | SCK